2009-08-24 16:27:19 :: Koniec wyprawy. Wracam pociagiem do Kalisza. Lacznie pokonalem 835km. Rower nadaje sie do przegladu, chociarz spisal sie doskonale. Ma pozrywane szprychy, zdarte klocki hamulcowe i wydaje z siebie cala game dziwnych dzwiekow w postaci zgrztow. Pora wrocic do domu, ale mysle juz o kolejnej wyprawie, moze za rok:)
|
2009-08-23 17:59:13 :: Dotarlem do Rzeszowa. Siedze u Rolanda w akademiku i sie susze. Caly dzien dzisiaj padal deszcz. Nigdzie z tego akademika sie dzisiaj nie ruszam, poniewaz udalo mi sie tu wejsc nie zostawiajac dokumentow:)
|
2009-08-23 10:59:51 :: Ciagle pada deszcz. Nie pozostaje nic innego jak wyruszac, pomimo deszczu. Dzisiaj musze dotrzec do rzeszowa.
|
2009-08-22 20:48:54 :: Po pokonaniu 100 km jadac przez Olszanice, Paszowa, Tyrawa Woloska, Mrzyglod dotarlem do miejscowosci Ulucz, niedaleko Dobrej. Miejscowi strasza ze w jutro ma padac. Jutro planuje dojechac do Rzeszowa. To juz koniec bieszczadow, pomimo tego ze teren jest jeszcze gorzysty.
|
2009-08-22 15:13:47 :: Z Wetliny przez Ustrzyki Gorne, Ustrzyki Dolne dotarlem do Ustjanowa. Na obiad dzisiaj paprykarz szczecinski:)
|
2009-08-22 10:15:36 :: Baza ludzi z mgly zaliczona, Tarnica zdobyta wiec najwyzsza pora wyjezdzac z Wetliny. Rondal pojechal wczoraj razem z Durmenem pociagiem, a ja kontynuje podroz i jade w kierunku Rzeszowa.
|
2009-08-20 15:18:50 :: Kolejny dzien kiedy rowery zostawilismy w noclegowni i wyruszylismy pieszo. Wchodzimy na Tarnice, czyli najwyzszy szczyt polskich bieszczad. Idziemy w trojke ja, Rondal i Durmen. Z turystami na szlaku kazdy z nas wita sie inaczej. Jeden mowi dziendobry, drugi czolem a trzeci czesc niekoniecznie w podanej kolejnosci:)
|
2009-08-19 15:00:32 :: Dzisiaj jest pierwszy dzien kiedy nigdzie nie jedziemy rowerami. Rano zlapalismy stopa z Wetliny do Ustrzyk Gornych, a teraz idziemy pieszo Poloninami Carynska i Wetlinska.
|
2009-08-18 17:46:12 :: O tym ze swiat jest maly kazdy slyszal. Nie dotarlismy do schroniska Pod Mala Rawka, poniewaz spotkala nas mila niespodzianka. Jadac droga, ktos wychodzac z za przydroznego plotu zaczal mnie wolac. Okazlo sie ze na tym koncu polski spotkalismy Durmana u ktorego dzisiaj sie zatrzymamy. Do schroniska dotrzemy wiec jutro, dzisiaj zostajemy w Wetlinie. Pojawil sie natomiast inny problem, zostalo nam jakies 50zl a bankomatu tutaj predko nie uswiadczymy. Pozostaje nam obgryzac korzonki:) O tym ze swiat jest maly kazdy slyszal, ale nie kazdy sie o tym przekonal:)
|
2009-08-18 13:55:41 :: Z Wolkowyja z jeziora Solinskiego jedziemy do schroniska Pod Mala Rawka. Jestesmy w polowie drogi, w miejscowosci Krzywe. Jest to juz szosty dzien naszej rowerowej podrozy. W ciagu tego czasu przebylismy 620 km. Pogode mamy dobra, deszcz nie pada za to slonce daje nam popalic.
|
2009-08-18 11:28:53 :: Wczoraj nocowalismy w Woli Gorzanskiej, gdzie zostalismy milo ugoszczeni. Rano o 7 godzinie pojechalem do nieistniejacej juz miejscowosci Radziejowa. Znalazlem tez miete, ktora zabralismy na droge. Jedziemy wlasnie nad jezioro Solinskie.
|
2009-08-17 15:26:11 :: Znalezlismy dwie opuszczone cerkwie, ktore zwiedzilismy. W drodze powrotnej chcielismy skrocic droge, a skaracanie drog w bieszczadach nie jest najlepszym pomyslem. Najpierw trafilismy na pola, las a na koncu na rzeke. Nie pozostalo nam nic innego jak tylko przeprawa z rowerami przez ta na szczescie nie gleboka rzeke. Jak tylko wyciagniemy glony z lancucha to pojedziemy dalej:)
|
2009-08-17 13:33:28 :: Po kilku godzinnej naprawie bagaznika, jedziemy dalej. Stracilismy sporo czasu, wiec dzisiaj do schroniska nie dotrzemy.
|
2009-08-16 21:22:46 :: Nocujemy w Tarnawie Dolnej. Kolejny raz trafilismy na wspanialych ludzi, ktorzy nas ugoscili. Jak pisalem wczesniej, ruiny albo rzeka. W ruinach krecili sie turysci. Nie bylo ich wielu, a chcemy sie w spokoju wyspac, wiec zdecydowalismy sie na nocleg tu, przy rzece. Dzisiaj slonce doszczetnie nas spalilo. Przez caly dzien nie bylo ani jednej chmury na niebie. I w tym upale przejechalismy 80 km. Jeszcze jeden taki dzien, a zostaniemy przedstawicielami rasy z czarnego ladu. Dokonamy czegos odwrotnego niz dokonal Michael Jackson:) Moze jutro uda nam sie dotrzec do schroniska. Chcemy tez jechac nad jezioro, wiec ciezko przewidziec gdzie trafimy jutro.
|
2009-08-16 17:34:47 :: Jestesmy w Bieszczadach! Wlasnie zwiedzamy ruiny klasztoru Karmelitow Bosych w Zagorzu. Szukamy jakiegos miejsca na nocleg. Rozwazamy rozbicie namiotu w ruinach albo nad rzeka Oslawa.
|
2009-08-16 15:04:42 :: Jestesmy w Sanoku. W bieszczady mamy rzut beretem:)
|
2009-08-16 11:05:44 :: Zwiedzilismy zamek w Odrzykoniu i dotarlismy do Korczyny. Rozlozylismy sie w centrum miasteczka na trawniku i zjedlismy sniadanie. Jeszcze drobne zakupy w sklepie i jedziemy w kierunku Iskrznia.
|
2009-08-16 08:06:11 :: Wstalismy o 6 rano, i godzine pozniej bylismy juz na rowerach. Z Wojaszowki gdzie nocowalismy, kierujemy sie na poludniowy-wschod. Na horyzoncie widac juz beskid niski. W piekarni dostalismy swieze buleczki, ktore zaraz mamy zamiar zjesc i jedziemy dalej.
|
2009-08-15 21:14:54 :: Nie pamietam gdzie jestesmy:P Jutro napisze. Namiot mamy rozlozony w centrum sadu i idziemy spac. Jutro pobudka o 6 rano.
|
2009-08-15 18:10:49 :: Przejechalismy przez Tarnow, Szynwald, Zalasowa, Lubcza, Jodlowa, Brzyska, Kolaczyce i kierujemy sie na Lubla. Przejechalismy dzisiaj 80 km. Droga jest ciezka.
|
2009-08-15 13:13:15 :: Pokonalismy 35km i jestesmy za Tarnowem, gdzies w okolicach Zalasowej. Teren robi sie coraz trudniejszy i ciagle musimy jechac pod gore.
|
2009-08-15 09:46:25 :: Obudzily nas dzisiaj koscielne dzwony. Spakowalismy sie i jedziemy dalej, kierujac sie na Tarnow.
|
2009-08-14 22:37:42 :: Przejechalismy dzisiaj 130 km. Jestesmy kawalek za miejscowoscia Zabno. W naszej podrozy towarzysza nam dwa soweniry. Pierwszym jest tabliczka z napisem "Uwaga! Roboty budowlane" ktora Rondal ma przymocowana do roweru od samego wyjazdu z kalisza. Druga ktora dzisiaj zdobylismy jest wielki lisc tytoniu przypiety do roweru Amadka. Dzisiaj rowniez spotkalismy slonia, kroty byl wielki i plastikowy. W drodze spotkalismy kilku milych, oraz kilku niegoscinnych ludzi. Na zakonczenie najlepsza nowina z dnia dzisiejszego: chillujemy sie u ksiedza na plebani:)
|
2009-08-14 16:41:41 :: Jestesmy w Niegoslawicach przed Wislica. Poznalismy juz miejscowych, oraz historie niejakiego Adolfa Dygasinskiego. Ponoc byl pisarzem, mieszkal tutaj a jego dzielo jest lektura szkolna:) Chwila przerwy i ryszamy dalej.
|
2009-08-14 12:42:27 :: Jestesmy kawalek na poludnie za Jedrzejowem, i kierujemy sie na Niegoslawice. Nie polecam jesc Kebabu w Jedrzejowie, poniewaz sa okrutne.
|
2009-08-14 07:46:52 :: Pogoda zapowiada sie idealna. Zaraz ruszamy dalej. Z Wloszczowej, gdzie obecnie sie znajdujemy bedziemy sie kierowac na Dabie przez Wisniowa Wole. Dalsza czesc trasy ustalimy pozniej.
|
2009-08-13 22:12:17 :: Dotarlismy do Wloszczowej. Dzisiaj przejechalismy 100 km. W tym pieknym miescie ktore slynie ze stacji kolejowej trafilismy do calkiem sympatycznych ludzi. Rozbilismy namiot na podworku. Do dyspozycji mamy basen w ktorym juz sie kompalismy. Rozpalilismy ognisko i popijamy piwko. Tekst wieczoru: "mamy przejebane jak pies w china town" :)
|
2009-08-13 13:42:25 :: Nadrabiamy stracony przez pogode czas. Przejechalismy lacznie 160km. Rondala boli dupa, i przykleja gabki do siodelka kupione na stacji benzynowej. Mysli ze na siodelku jest jak w fotelu przed telewizorem:) Jedziemy do Radomska, tam dalej zaplanujemy droge.
|
2009-08-13 11:39:16 :: Mielismy ambitny plan wyruszyc o 7 rano. Ale niestety przez trzy godziny padal deszcz. Wlasnie spakowalismy namiot i jedziemy dalej.
|
2009-08-12 19:28:29 :: Notka odleglosciowa: pokonalismy dzisiaj 130 km i dotarlismy do Pajeczna. Notka meteorologiczna:
slonce swieci, deszcz nie pada i chilujemy sie nad stawem. Bez odbioru.
|
2009-08-12 13:04:30 :: Jestesmy w Zloczewie. Pora na obiad, wiec zajadamy jakies puszki z angielskim gularzem, ktore Nikos przywiozl kiedys do poznania i nie zjadl. Chwila przerwy i ruszamy w dalsza podroz przez miejscowosc o gownianej nazwie Stolec:P
|
2009-08-12 11:29:24 :: Po pokonaniu 50 km dotarlismy do Braszewic. Najgorsze bylo jak wjechalismy w las i skonczyl sie asfalt, a zaczal piasek. Wlasnie siedzimy pod sklepem, gdzie miejscowi wciagaja nas w jakies intrygi z motorem. Trzeba sie ewakuowac:)
|
2009-08-12 07:21:51 :: Umowilismy sie o godzinie 7. Ja spoznilem sie 20 minut, a Rondala jeszcze nie ma. Jak przyjedzie to wyjezdzamy.
|
2009-08-11 21:27:04 :: Dzisiejszy dzień minął pod hasłem "problemy techniczne". Mikołajowi zrobiła się ósemka na kole, po tym jak rower przewrócił się na parkingu przy sklepie spożywczym:P Asia jednak nie jedzie. Również Gosia zrezygnowała. Zostałem tylko ja i Rondal. Wyjeżdżamy jutro o 7 rano a rowery mamy jeszcze nie spakowane. Nie tracąc więcej czasu na pisanie, wracam do pakowania:)
|
2009-08-10 20:40:55 :: Wyjazd przełożony na środę. Dobra wiadomość, jedzie jeszcze z nami Rondal i Asia. Nasza grupa liczy już 4 osoby:)
|
2009-08-10 12:20:31 :: Przygotowania trwają, rower już prawie spakowany:)
|